Projekt-bez-tytułu-4-300x300 O Nas O to Basia Nowak (kiedyś Łach). Od urodzenia „krakuska” z Nowej Huty. Zanim poznała Mateusza, udzielała się dużo w Salezjańkiej Organizacji Sportowej SALOS, grała w drużynie siatkarskiej oraz na gitarze. Po ukończeniu liceum Salezjańskiego rozpoczęła studia na Uniwersytecie Pedagogicznym, aczkolwiek zupełnie zmieniła kierunek zainteresowań jeszcze w trakcie nauki na bardziej ścisłe, księgowo – rachunkowe zajęcie. Obecnie pracuje na etacie w „korpo” IBM jako księgowa. Podróżować tak na serio (po za Turynem, Szkocją oraz Benediktbeuern) rozpoczęła z Mateuszem, a pierwszy duży, wspólny wyjazd to był tydzień wielkanocny w Pizie w 2011 roku. Na wyjazdach jest człowiekiem od języków i dobrych kadrów, bez tej umiejętności prawdopodobnie ciężko było by nam podróżować. Ostatnio też zajęła się kręceniem krótkich filmików z podróży. Uwielbia włoski i pizzę (ale nie może jeść owoców morza), książki oraz wszystkie możliwe seriale.

Masz do mnie pytanie? Napisz: basia.nowak.krk@gmail.com

Projekt-bez-tytułu-5-300x300 O Nas

 

Mateusz Nowak (kiedyś, też Nowak). Urodzony w Limanowej, wychowany i po części wyuczony w Zabrzu, marzyciel i miłośnik fotografii HDR. Studia na kierunku Resocjalizacja, również po części ukończone w Nowym Sączu. Najlepszym miejscem dla niego jest wieś, kawałek lasu i dużo grzybów do zebrania, niezależnie od pory dnia. Podróżuje odkąd skończył 10 lat, ale przez kolejnych 6, nie odbierał wyjazdów z chórem Puerii Cantores Silesienses (sporan, alt, tenor, bas) po Europie jako podróży z pasją. Teraz żałuje, że nie było wtedy łatwo dostępnych lustrzanek czy innych aparatów cyfrowych. Od ponad roku mieszka w Krakowie wraz z Basią, żoną swoją, która go do przywiodła do niekoniecznie lubianego miasta (bo duże) z małej, rodzinnej wsi Męcina pod Limanową. Człowiek od przygotowania planów wyjazdowych, tras i połączeń. Zanim wsiądzie do samolotu, autobusu czy pociągu w obcym mieście, wcześniej zwiedza je na Google Street View, żeby się nie zgubić. Najczęściej bywał w włoskiej Pizie (14 razy), ale tam też pomylił północ z południem i zamiast podejść pod Krzywą Wieżę w kilkanaście minut od przystanku, przeprowadził Basię przez całe miasto (i autostrady jakieś), by na koniec szczęśliwie (i fartownie) dotrzeć na Piazza Dei Miracoli.  Fan Górnika Zabrze (EDIT: MAMY TO! WRACAMY DO EKSTRAKLASY!) i Transformersów oraz nadworny kucharz domowy 😀

A może mnie chcesz o coś zapytać? Czekam: mat.nowak.ns@gmail.com